Moje recenzje: Wojciech Roszkowski – Historia chrześcijaństwa (VI)

Older man with gray hair and glasses wearing a dark suit and yellow striped tie, standing on a city street at dusk.

Jak obiecałem na zakończenie 5 części, teraz zaczynam od przedstawienia poważnego wyzwania, przed którym stanął Kościół na początku XX w. a na imię mu było modernizm i po raz kolejny oddam głos prof. Roszkowskiemu: „Katolicki modernizm przełomu XIX/XX wieku dojrzewał stopniowo pod presją idei rewolucji francuskiej, marksizmu i liberalizmu, stąd trudno ten prąd nazwać jednoznacznie systemem myślowym czy doktryną. Chodzi w nim bardziej o rozmaite próby pogodzenia tradycji katolickiej z wynikami rozwijających się w II połowie XIX w. badań historycznych nad źródłami wiary i początkami chrześcijaństwa. Z jednej strony wzbogaciły one naszą wiedzę a z drugiej wprowadziły w szeregi wiernych – zwłaszcza tych wykształconych, wiele zamieszania. Próby te dotyczyły głównie uznania prymatu wiedzy nad wiarą i akceptacji, że religia jest wyłącznie kwestią ludzkiej świadomości, a nie komunikacji człowieka z Bogiem. Moderniści ulegli też pokusie interpretacji tekstu Biblii bez uwzględnienia sposobu, w jakim Ojcowie Kościoła go rozumieli i świeckiego pojmowania zasad moralnych jako efektu powszechnej zgody społecznej. Moderniści katoliccy odwoływali się do nowożytnych prądów filozoficznych i często otwarcie sprzeciwiali się autorytetowi doktrynalnemu Kościoła. W pewnych przypadkach teorie modernistów zawiodły ich na manowce wiary i naraziły na potępienie ze strony Kościoła. Dotyczyło to też modernistów duchownych, który niektóre dzieła znalazły się na indeksie kościelnym”.

Trzeba dodać, iż opisane przez autora kwestie nie pojawiły się nagle, bo błędy doktrynalne modernizmu zostały już potępione przez papieża Piusa IX w encyklice Quanta cura z 1864 r i dołączonym do niej Syllabus errorum, zawierającym wykaz błędów rozpowszechnianych przez modernistów. Bardziej pogłębioną ich analizę przyniosła encyklika Piusa X Pascendi Dominici Gregis z 1907 r. wskazująca, że główną przyczyną odstępstw doktrynalnych była pycha, pogarda i ignorancja dla tradycji Kościoła. Reakcja papieży na modernizm oraz inne prądy ideologiczne, nieraz uważana za zbyt radykalną, umocniła jednak podstawy doktryny, choć tendencje modernistyczne nie zaginęły i jak dobrze wiemy z całą mocą wypłynęły podczas Vaticanum II, niestety rozprzestrzeniając się ze strasznymi skutkami dla katolicyzmu ortodoksyjnego.

Początek XX w. przyniósł zasadniczą zmianę w strukturach władzy większości państw, które odeszły od rządów autorytarnych przechodząc na różne odmiany systemu demokratycznego (część z nich zostawiła fasadę w postaci króla jako formalnej głowy państwa), gdzie decydujący był głos parlamentu (był to wszak proces trwający już od dłuższego czasu). I tutaj pojawił się konflikt relacji między Kościołem (ale i innymi wyznaniami) a państwem, w kontekście powstania koncepcji jego neutralności światopoglądowej i fundamentu istnienia państwa opartego na prawie, wolności i demokracji. Jednak problem polegał na tym, kto ma ustalać podstawy etyczne życia społecznego i jak je realizować w sytuacji, gdy władza świecka pragnęła narzucić swój prymat w obu dziedzinach (nie było to tak istotne w krajach protestanckich, gdzie król był głową Kościoła). Jak zaznacza prof. Roszkowski „Laicyzacja w epoce nowożytnej opierała się na oskarżaniu Kościoła o ograniczanie wolności, a w tym zmaganiu został on zepchnięty do defensywy i siły laickie zaczęły narzucać Kościołowi zasady państwa neutralnego światopoglądowo w swoim rozumieniu, czego przykładem były Francja i Portugalia”. Kościół początku XX w. znalazł się w niewygodnej sytuacji jeszcze z innego powodu, a mianowicie wybuchu wojny światowej w 1914 r. kiedy katolicy znajdowali się po obu stronach walczących stron. Papież Benedykt XV w encyklice Ad beatissimi apostolorm z 1.11.1914 r. ustosunkował się do wojny, wskazując m. in. że przyczyną jej wybuchu było zaprzestanie przestrzegania chrześcijańskiej mądrości, przykazań, ustanowień. Jedyne co mógł zrobić wobec głuchoty stron walczących apelując o rozejm i negocjacje, był protest przeciw nieludzkim metodom prowadzenia wojny. Znamiennym jest, iż państwa zwycięskiej Ententy nie zgodziły się na zaproszenie Watykanu na konferencję pokojową.

Po zwycięstwie bolszewików w Rosji Sowieckiej Kościoły chrześcijańskie stały się przedmiotem okrutnych prześladowań; mimo, iż dotknęły one głównie Cerkwi jako dominującego wyznania, nie uniknął ich także Kościół katolicki bo VI oddział OGPU masowo mordował księży (rzadko świeckich). W lutym 1919 biskupi prawosławni z Syberii, choć przecież nie uznawali zwierzchnictwa papieża, napisali do Benedykta XV list, w którym prosili o powiadomienie świata o zbrodniach dokonywanych przez Sowietów. Był to jednak tylko początek krwawych represji bo w czasie Wielkiej Czystki z lat ’30 zginęło ok.109 tysięcy duchownych prawosławnych i Cerkiew jako niezależny Kościół uległa zagładzie. Jeśli chodzi o katolików, których na terenie Rosji po rewolucji mieszkało ok. 1 mln, eksterminacja dotknęła głównie duchownych, natomiast świeckich poza nielicznymi przypadkami oszczędzono; jednak jak miał istnieć Kościół pozbawiony księży?

Prawie równocześnie, równie krwawe prześladowania z zamiarem całkowitej likwidacji katolicyzmu zaczęły się w Meksyku, gdzie władzę objął w 1924 r. fanatyczny antyklerykał i mason Plutarco Calles, nazwany przez katolików „Antychrystem”, który swą prezydenturę zaczął od wprowadzenia szeregu ustaw antyreligijnych, mając poparcie swoich partyjnych kolegów, również masonów, ateistów oraz antykatolików (jeden z nich dał synowi imię Lenin). W lipcu 1926 r. Calles zakazał publicznego kultu katolickiego i zaczął krwawe prześladowania niepokornego duchowieństwa, które wciąż na prośby wiernych odprawiało Msze św. udzielając sakramentów. Wobec kontynuacji antykatolickiej polityki, zdesperowani chłopi wywołali zbrojną rewoltę, której hasłem było „Niech żyje Chrystus Król” i do historii przeszli jako „Cristeros”, co spowodowało nasilenie prześladowań. Liczba ofiar reżimu masońskiego sięgała tysięcy i dopiero wskutek namowy ambasadora USA władze i powstańcy podpisali rozejm (1929), choć sporadycznie trwały nadal akty terroru, które zakończyły się w 1937 r.

Upuszczanie krwi Kościołowi miało też miejsce w podobno cywilizowanej Europie, a dokładnie w Hiszpanii, gdzie po powstaniu II Republiki w 1931 r. nastąpiła eksplozja bluźnierczych publikacji, napaści na kościoły i klasztory z ich podpaleniami. Wkrótce lewicowe władze ogłosiły konstytucję odbierającą Kościołowi kontrolę nad jego majątkiem, pozbawiającą prawa nauczania i kultu poza terenem świątyni.

Sytuację pogorszyło rozbicie prawicy, która w 1934 r. mimo wygranych wyborów nie utworzyła rządu a dodatkowo bojówki komunistyczne wznieciły w Asturii rewolucję, podczas której spalono 58 kościołów, zamordowano 12 księży, 7 kleryków i 18 zakonników. Na początku 1936 r. kraj zaczęła ogarniać anarchia i skrajna lewica przejęła władzę, mordując swych politycznych oponentów oraz rozszerzając rządy terroru przez zabójstwa osób konsekrowanych (nie oszczędzono zakonnic). Kres rządom lewactwa położyła armia pod przywództwem gen. F. Franco, po wojnie domowej, w której zginęły tysiące duchownych (w tym 18 biskupów i setki zakonnic). I znów Kościół złożył olbrzymią daninę krwi…

Jak widać, w ciągu 20 lat od czasu rewolucji bolszewickiej, aż po rzeź katolików w Meksyku i Hiszpanii nie było dane Kościołowi cieszyć się spokojem i papież okresu międzywojennego Pius XI musiał stawić czoła wielu wyzwaniom. Tak więc zakończył kryzys polityczny wywołany zajęciem Państwa Kościelnego i z B. Mussolinim podpisał Pakty Laterańskie, które obejmowały uznanie formalnej niezależności Watykanu jako podmiotu prawa międzynarodowego, konwencję finansową i konkordat. Poza swym terytorium Watykan uzyskał prawo własności i immuniet dyplomatyczny dla kilku miejsc, oraz odszkodowanie za straty poniesione w 1870r. a konkordat określi katolicyzm jako jedyną religię państwową, tak więc można uznać to za duży sukces Piusa XI. Po tym jak naziści zdobyli władzę w Niemczech i rozpoczęli morderczą politykę wobec Żydów i Kościoła, zaś w Sowieckiej Rosji znów zaczął szaleć terror, papież w marcu 1937r. wydał dwie encykliki ostrzegające przed obu totalitaryzmami: Mit Brennender Sorge (potępiającą nazizm) i Divini redemptoris (o bezbożnym komunizmie).

Wybuch II wojny po ataku hitlerowskich Niemiec na Polskę był skutkiem porozumienia obu totalitarnych państw, które odpowiadały za nieopisane cierpienia milionów cywilnych ofiar. Niemiecka III Rzesza poza swymi celami militarnego podboju Europy realizowała haniebny rasistowski plan eksterminacji Żydów nie tylko u siebie, ale na wszelkich podbitych terytoriach. Obie tyranie totalitarne, które po okresie czasowego sojuszu w końcu się ze sobą starły, odpowiadały za śmierć milionów chrześcijan, w wypadku Sowietów pośrednio wskutek walk, zaś jeśli chodzi o Niemcy, były to planowe prześladowania mające doprowadzić do anihilacji Kościoła przez zagładę duchowieństwa. Nowo wybrany w marcu 1939 r. papież Pius XII musiał wkrótce stawić czoła konsekwencjom sojuszu III Rzeszy i Sowietów by zapobiec wybuchowi wojny, do końca sierpnia 1939 r. nawołując o podjęcie negocjacji pokojowych. Po wybuchu wojny, mimo krytyki zdecydował się na zachowanie neutralności mając na względzie sytuację katolików w walczących krajach.

Jak pisze prof. Roszkowski: „Uciemiężonemu Kościołowi polskiemu przekazał słowa pociechy w rozmowie z Prymasem A. Hlondem, a w encyklice Summi pontificatus z października 1939 roku zaapelował o wspólny front walki ze złem zaznaczając, że przyszły pokój można oprzeć tylko na prawie naturalnym i objawieniu Bożym (wspomniał też o cierpieniach „ukochanego narodu polskiego”, co jednak pozostawiło wśród polskich wiernych i księży uczucie opuszczenia). W kwestii eksterminacji Żydów w homilii wigilijnej z 1942 papież wspomniał o ich tragicznym losie to oficjalnego dokumentu nie wydał; zarazem polecił nuncjuszom by interweniowali w ich ochronie w krajach satelickich III Rzeszy.

Jeszcze nim Niemcy zajęli Rzym w 1943 r. udzielił azylu 5 tys. Żydom i schronienia jeńcom i uchodźcom, a potem gdy Niemcy zażądali 50 kg złota by Żydów zostawić w spokoju, wspomógł ich pożyczając brakujące 15 kg (ówczesny naczelny rabin Rzymu Israel Zoll po wojnie przyjął chrzest)”. Tak więc postawa Piusa XII bez wątpienia przyczyniła się cichymi działaniami do uratowania tysięcy ludzi przed represjami i ewentualną śmiercią; po latach premier Izraela Golda Meir wobec licznych świadectw uratowanych Żydów, podziękowała mu za to publicznie.

Po wojnie sytuacja Kościoła w nowej rzeczywistości delikatnie mówiąc, też nie była ciekawa, bo Sowieci od razu na terenach krajów zaanektowanych oraz polskich kresach przeszli do ostrych represji skierowanych przeciw duchowieństwu (w myśl: „uderz pasterza a owce się rozproszą”), zaś świeckich zaczęto gnębić na inne sposoby. Z powodu siły polskiego Kościoła, komuniści powstrzymali się z masowym atakiem na duchowieństwo, ograniczając się do aresztowań księży wspomagających „leśnych ludzi” oraz mnożenia różnych przeszkód administracyjnych i wszelkich możliwych szykan. Tak więc nie akceptowali nowych administratorów apostolskich na Ziemiach Zachodnich i Północnych, powołali ruch „księży patriotów”- kolaborantów reżimowych, stosowano represje finansowe. Według danych Watykanu tylko w 1949 r. w więzieniach pod rozmaitymi zarzutami znalazło się około 600 księży w Rumunii, 500 w Polsce, 450 na Węgrzech, 200 w Czechosłowacji i 200 w Jugosławii (liczby te z czasem rosły). W Albanii komuniści zamordowali większość osób konsekrowanych i licznych świeckich, niszcząc świątynie, więc tamtejszy Kościół dosłownie zszedł do podziemia. Przykro to powiedzieć, lecz Zachód i nawet Watykan przeciw tym prześladowaniom jakoś głośno nie protestowały, jednak w porównaniu z Europą, to co spotkało katolików w krajach Azji gdzie władzę zagarnęli komuniści (Chiny, Wietnam, Korea Północna) można określić jako całkowitą anihilację struktur Kościoła i duchownych.

Powojenny okres pontyfikatu Piusa XII charakteryzował się obawami Kościoła wobec świata, który doprowadził do obu wojen, stworzył dwa potężne totalitaryzmy, z których jeden nadal prześladował chrześcijan a prądy modernistyczne i relatywistyczne ciągle wzrastały. W lipcu 1948 r. papież napisał list do prez. USA H. Trumana ze znanym ostrzeżeniem: „Kultura chrześcijańska styka się dziś z największym zagrożeniem w jej liczącej dwa tysiące lat historii. Życie polityczne, gospodarcze i społeczne Zachodu jest podminowane, a gdyby miało runąć, skutkiem będą chaos i niewolnictwo”. 10 lat później Pius XII zmarł a jego następca Jan XXIII zdecydował, iż Kościół musi wypracować nową odpowiedź na wyzwania stawiane przez współczesny świat rozpoczynając proces zwany aggiornamento, czyli zbliżenie Kościoła do świata taki jaki był w 2-giej połowie XX w. W 1961 r. wydał encyklikę Mater et magistra, która w jego zamiarze miała otworzyć dialog z ludźmi dobrej woli różnych przekonań i wkrótce rozpoczął przygotowania do zwołania soboru ekumenicznego tj. Vaticanum II, którego obrady rozpoczęto 11.10.1962 r. Prof. Roszkowski zaznacza że „Biskupi mieli się zająć miejscem Kościoła w nowych czasach, jego strukturą wewnętrzną, kapłaństwem, liturgią, sprawą ekumenizmu chrześcijańskiego i innymi kwestiami o podstawowym znaczeniu dla katolików oraz całego świata. Sobór ten stał się punktem zwrotnym w historii dzisiejszego Kościoła”.

Nie wiadomo jak by się potoczyła ta historia, gdyby nie to, iż Jan XXIII zmarł 3 czerwca 1963 r. i kierowanie Soborem przejął Paweł VI a gdy 8 grudnia 1965 r. Sobór zakończył obrady, podział na Kościół przed- i po-soborowy był całkiem zasadny. Było to wydarzenie bez precedensu w nowożytnych czasach, przynosząc zasadnicze zmiany w usytuowaniu Kościoła w świecie. Uchwalono szereg istotnych dokumentów jak: konstytucję o liturgii, konstytucję dogmatyczną i o objawieniu Bożym, o Kościele w świecie współczesnym, deklarację o wolności religijnej i stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich, o wychowaniu chrześcijańskim oraz dekrety o ekumenizmie, środkach społecznego przekazu, Kościołach wschodnich, działalności misyjnej, apostolstwie świeckich, roli biskupów, odnowie życia zakonnego i posłudze kapłańskiej. Zniesiono również indeks kościelny, zaczęto reorganizację kurii rzymskiej i zainicjowano ruch ekumeniczny. Większość biskupów przyjęła pozycję, iż świat należy lepiej zrozumieć pokonując jego opory wobec Kościoła i ewangelizacji przez jego uwspółcześnienie.

Jednak ową soborową otwartość Kościoła zaczęto wkrótce różnie interpretować i dały się zauważyć ostry podział wśród biskupów i teologów na dwa obozy. Ogólnie mówiąc, pierwszy akcentował związki teologii z socjologią, interesował się zestawieniem doktryny Kościoła z Kantem i potrzebę dostosowania się Kościoła do współczesności. Drugi obóz pytał dlaczego Kościół miałby się przejmować Kantem, kładąc nacisk na szukanie odpowiedzi na pytania współczesności w Piśmie Św. Ojcach Kościoła i personalizmie.
Ten spór się do tej pory nie zakończył i nabrał ostrości, gdy na świat wyleciał tzw. Duch Soboru dokonując destrukcji chyba wszystkich obszarów działania Kościoła. Jak pisze prof. Roszkowski „Zachodnia rewolucja społeczno-obyczajowa lat ’60 przyniosła też w efekcie erozję Kościoła. Katolickie powołanie do życia prawdą Ewangelii zaczęło ustępować pogoni za rzeczami „tego świata” i świeckiej ideologii charytatywnej, która niszczyła metafizyczny wymiar Kościoła”. Z czasem uświadomił sobie działalności Ducha Soboru i papież, gdy w 1972 r. stwierdził: „Przez jakąś szczelinę do Świątyni Boga przeniknął dym Szatana”. Konsekwencje Vaticanum II i to różnorakie widać w Kościele do dziś, o czym oczywiście napiszę w części ostatniej.

+ posts

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *